Surroundmaniak 2026 – Nowy projekt: Infinity Kappa 9.2, Bryston 14B³, Dolby Atmos 7.1.4 i SVS PB-16 Ultra
Budowa tego systemu to proces, który trwa kilka lat i ewoluuje wraz z doświadczeniem, potrzebami i coraz bardziej wyśrubowanymi wymaganiami. To już nie jest pokój – to pełnoprawna sala odsłuchowo-kinowa, idealnie wpisująca się w filozofię SurroundManiak: technicznie świadome, bezkompromisowe podejście do dźwięku.
Dotychczas moje projekty były typowo kinowe – kolumny wbudowane w kartongips, kurtyny, ciemne ściany, architektura mocno nastawiona na klimat sali kinowej. Teraz jednak pracuję w zupełnie innej przestrzeni: wielki salon w domu wolnostojącym, jasne, białe ściany, brak kurtyn. Sprzęt stoi z boku, a przede mną jest po prostu biała ściana z trzema głośnikami – mimo zmiany estetyki, dźwięk i immersja wciąż pozostają priorytetem. To kino w nowoczesnym, domowym wydaniu.

1. Fundament: Infinity Kappa 9.2 – legenda, która wymaga respektu
Kolumny Infinity Kappa 9.2 to nie zabawka. To jedne z najbardziej wymagających konstrukcji domowych, jakie kiedykolwiek powstały:
- impedancja spadająca momentami poniżej 2 Ω,
- dwa 30-centymetrowe woofery w każdej kolumnie,
- potężny potencjał dynamiczny,
- wysoka wrażliwość na jakość wzmacniacza,
- para kolumn waży łącznie 150 kg.
Moje 9.2:
- Mają odnowione Polydomy – oryginalne cewki pozostały, wymieniona została jedynie kopułka. Fabrycznie te membrany były miękkie, sprężyste, wręcz elastyczne – uginały się pod delikatnym naciskiem palca. Z czasem jednak materiał utwardzał się jak stara żywica: kopułki stawały się sztywne niczym piłeczka pingpongowa, traciły swoją przejrzystość i przybierały kolor mętnej bieli albo żółtawego zmęczenia, co zmieniało charakter pracy głośnika. Jeśli ktoś kupuje nowe Polydomy, które już na starcie wyglądają „na wiekowe” – sztucznie zmleczone i twarde – to znak, że ma do czynienia z najtańszym, wizualnie podszytym zamiennikiem, którego jedyną ambicją jest udawać starość, a nie odtworzyć prawdziwe brzmienie Infinity. Tymczasem dobry zamiennik powinien być miękki, elastyczny, przezroczysty, czyli dokładnie taki, jak Polydomy prosto z fabryki Infinity. Wówczas głośnik odzyskuje swoją oryginalną charakterystykę, tę z czasów, kiedy te kolumny opuszczały linię produkcyjną w swojej pełnej chwale. Nie chodzi o tuning, tylko o powrót do stanu pierwotnego, w którym Polydome naprawdę żył i oddychał muzyką. Można powiedzieć, że dobre kopułki przywracają Kappom drugą młodość – taką, w której brzmienie nie jest obciążone zębem czasu, a kolumny grają tak, jak zaprojektowali je inżynierowie Infinity.
To jak cofnięcie licznika… ale w najlepszym możliwym sensie: przywrócenie prawdziwej, pierwotnej duszy tych legendarnych przetworników.
- wymienione wysokotonowe EMIT-R – udało mi się trafić w Austrii na oryginalne nigdy nie używane leżaki magazynowe, które miały nawet ten sam numer seryjny,
- zachowane oryginalne pianki wooferów,
- i po prostu grają jak żywe instrumenty.
To one były punktem wyjścia całej tej budowy.





EMIT-R (Round) wyróżnia się okrągłą konstrukcją i bardzo szerokim pasmem przenoszenia oraz wysoką szczegółowością dźwięku. Dzięki bardzo lekkiej membranie potrafi odtwarzać bardzo wysokie częstotliwości, sięgające nawet kilkudziesięciu kHz, co daje wrażenie dużej przestrzeni, „powietrza” i precyzji w górze pasma.
To charakterystyczny element wielu klasycznych konstrukcji Infinity, ceniony przez audiofilów za detaliczność i szybki, bardzo „czysty” charakter wysokich tonów.
2. Uzupełnienie sceny frontowej: Infinity Kappa Video (USA Import)
Aby kino było kompletne, z USA ściągnąłem centralny Infinity Kappa Video – rzadki model dopasowany barwowo do serii 9.2.
Dzięki niemu:
- scena przednia jest spójna tonalnie,
- dialogi są pełne, masywne i naturalne,
- front L/C/R zachowuje jednorodny charakter Infinity.

W jej konstrukcji zastosowano charakterystyczny dla Infinity przetwornik wysokotonowy EMIT-R, który odpowiada za precyzyjne, szybkie i bardzo szczegółowe odtwarzanie najwyższych częstotliwości. Dzięki temu dialogi i detale w ścieżkach filmowych są wyraźne, dobrze osadzone w przestrzeni i zachowują dużą naturalność.

To ogromny upgrade względem uniwersalnych centralnych, które zwykle odstają od dużych frontów.
3. Pierwsza końcówka – Parasound 2250 i jego limit przy Kappach
Zestaw startowy obejmował końcówkę Parasound 2250. Teoretycznie – solidna, mocna i wydajna konstrukcja klasy AB:
- Certyfikat THX Ultra2,
- 2 x 275 W przy 8 Ω (wysterowane wszystkie kanały),
- 2 x 400 W przy 4 Ω lub 2 Ω (wysterowane wszystkie kanały),
- 1 x 750 W zmostkowane przy 8 Ω lub 4 Ω,
- 45 amperów prądu szczytowego na kanał,
- Stabilna praca przy 2 Ohm z przełącznikiem wyboru impedancji.
Praktycznie jednak Kappy szybko pokazały jej granice.
Końcówka może wejść w tryb „protected” po przegrzaniu – wtedy, po ochłodzeniu, wraca do normalnej pracy. Tyle że ja, przy intensywnym użytkowaniu jednego wieczoru, doprowadziłem do permanentnego stanu PROTECT mode. Co się stało?
Otworzyłem obudowę i skrupulatnie sprawdziłem każdy element – tranzystory, diody, rezystory – wszystko sprawne. Kolejnego dnia założyłem okulary powiększające i dopiero wtedy widać było winowajcę: dwa grube kabelki przy plastikowej złączce były zespawane ze sobą.
Płynął tam duży prąd, połączenie nie było idealne, wytworzyła się wysoka temperatura, stopiła się izolacja kabli i doszło do zwarcia. Od razu uruchamiał się tryb „protect”.
Rozwiązałem problem, odseparowałem kable i założyłem nową wtyczkę. Od tamtej pory końcówka działa jak dawniej – nawet przy intensywnym użytkowaniu, bez niespodzianek.
Przygoda pokazała jedno: Kappy nie wybaczają niedoskonałości – nawet w dobrze zaprojektowanym sprzęcie.




4. Właściwy wzmacniacz: Bryston 14B³ – absolutna kontrola
Kappa 9.2 potrzebują wzmacniacza z najwyższej półki. Wybór padł na Bryston 14B³:
- klasa AB,
- 600 W / kanał przy 8 Ω,
- potężna rezerwa prądowa,
- pełna stabilność przy obciążeniach ekstremalnie trudnych.
Różnica względem Parasounda jest kolosalna:
- zero kompresji,
- maksymalna dynamika,
- absolutna kontrola basu,
- praca bez wysiłku nawet przy dużym SPL.
Bryston sprawił, że Kappy w końcu grają tak, jak powinny.
Bryston to firma z Kanady, która:
- testuje każdy egzemplarz indywidualnie,
- wygrzewa go fabrycznie przed wysyłką,
- dołącza pełny arkusz pomiarowy do konkretnej sztuki,
- daje 20 lat gwarancji.

4.1. Wyniki pomiarów mojego egzemplarza
Chociaż producent deklaruje:
- 600 W / 8 Ω na kanał,
to w dokumencie testowym mojego egzemplarza (Ontario, Kanada) jest jasno wskazane:
Realna zmierzona moc: 670 W / 8 Ω na kanał (THD < 0.005%)
To aż +11,6% ponad specyfikacją fabryczną – rzadko spotykana nadwyżka.
W zakresie 4 Ω końcówka osiąga ponad 1000 W na kanał, a przy obciążeniach punktowych jest stabilna nawet przy 1–2 Ω, co jest absolutnie kluczowe dla Infinity Kappa 9.2.
To nie wzmacniacz, to spawarka!

5. NAD C658 – streamer/przedwzmacniacz stereo (najsłabsze ogniwo toru stereo)
Do toru stereo używam NAD C658 w roli:
- streamera,
- DAC-a,
- przedwzmacniacza.
Połączony jest z Brystonem zbalansowanymi XLR-ami. To urządzenie bardzo funkcjonalne i wygodne, z Diraciem i dobrą ergonomią.
Jednak w obecnym systemie:
- to najsłabsze ogniwo sekcji stereo,
- ustępuje jakościowo reszcie toru,
- ogranicza potencjał Kapp i Brystona przy odsłuchach muzycznych.
Do toru stereo wybrałem NAD C658, głównie ze względu na łatwą integrację amplitunera i końcówki Bryston z kolumnami Kappa. Dzięki funkcji Analog Bypass mogę podawać z amplitunera zdekodowany sygnał analogowy – Dolby lub inny – bezpośrednio do Brystona, omijając cyfrowe przetwarzanie i zachowując pełny charakter dźwięku. Urządzenie jest w pełni sterowalne z telefonu, więc schowałem je w zamykanej szafce – pobiera niewiele prądu, a co za tym idzie, praktycznie nie generuje ciepła.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak audiofilska instalacja antygrawitacyjna – NAD C658 uniesiony na czterech masywnych podstawkach, niczym sprzęt przygotowywany do testów NASA nad redukcją rezonansów międzygalaktycznych. Ktoś patrzy i myśli:
„Oho, Radek wszedł już w mistyczny świat izolacji wibracji. Te cylindry to pewnie drewno z dziewiczego lasu skandynawskiego, obrabiane przy pełni księżyca…”
A prawda jest jak zwykle pięknie praktyczna.
Te „audiofilskie podstawki” to… pocięty wałek kuchenny do ciasta.
Tak – ten sam, którym normalni ludzie wałkują pierogi, a u mnie trafił na służbę specjalną.
Dlaczego NAD stoi na wałku?
Bo musi.
Pod spodem siedzi switch sieciowy, który inaczej by się tam po prostu nie zmieścił.
A żeby było zabawniej – NAD C658 musi stać dokładnie w tym miejscu, tuż pod Brystonem, bo długość moich przewodów XLR i RCA jest policzona co do centymetra.
W innym ułożeniu sprzętu prawa geometrii byłyby nieubłagane – kable po prostu nie doszłyby do celu.
Efekt końcowy?
Z daleka wygląda jak rytuał audiofilów.
Z bliska – jak kreatywna inżynieria kuchennej pasji i logistycznej konieczności.
I właśnie za to uwielbiam ten kadr:
bo pokazuje, że w świecie hi-fi mistyka często miesza się z… praktycznością rodem z działu AGD.
NAD stoi.
Switch oddycha.
Bryston ma sygnał.
A wałek kuchenny po raz pierwszy w swojej karierze – gra ważniejszą rolę niż wigilijne pierogi.
6. PC Origen AE – serce cyfrowego źródła
Źródłem multimedialnym i platformą HTPC jest mój komputer w obudowie Origen AE S16T:
- aluminiowa konstrukcja o grubości 5mm,
- duży ekran dotykowy LCD na froncie,
- bardzo wysoka jakość wykonania,
- Pełne zdalne sterowanie z pilota.
Specyfikacja wnętrza:
- Ryzen 5 3400G,
- 32 GB RAM,
- system stabilny, cichy (wentylatory bequiet!) i znakomicie nadający się do odtwarzania:
- filmów UHD,
- streamingu,
- multimediów hi-res.
To bardzo niezawodne i wszechstronne źródło, które świetnie sprawdza się w każdej sytuacji.
7. Onkyo TX-NR3030 – centrum procesingu i zarządzania systemem
Onkyo TX-NR3030 z certyfikatem THX pełni rolę procesora AV:
- dekodowanie Atmos,
- zarządzanie kanałami,
- integracja wszystkich źródeł,
- korekcja i kalibracja,
- sterowanie 7.1.4.
Końcówki mocy amplitunera zasilają surroundy, centralny i Atmosy, podczas gdy fronty są przekazane do Brystona.

8. Atmos 7.1.4 – pełne kino w domu
System kina domowego pracuje obecnie w konfiguracji 7.1.4:
- 3 fronty z serii Kappa (L/C/R),
- 4 surroundy,
- 4 głośniki sufitowe Atmos,
- subwoofer LFE – SVS PB-16 Ultra.
To kompletny układ immersyjny, który wykorzystuje wszystkie najważniejsze ścieżki filmowe Atmos w 100%.
A gdzie w tym wszystkim projektor?
Jak zwykle – ukryty tam, gdzie go nie widać, schowany w zabudowie karton-gips. Bez ostentacji, bez błyszczenia obiektywem, bez krzyczenia „patrzcie, też tu jestem!”.
Działa w ciszy i w cieniu, jak tajny agent systemu. Jedyny element kina, który dosłownie jest, ale go nie ma – wyświetla obraz, pozostając niewidzialny.

9. Akustyka – dywan jako podstawowa adaptacja
W pomieszczeniu zastosowany jest wełniany dywan – nie dekoracyjnie, ale akustycznie:
- tłumi odbicia pierwszego rzędu,
- poprawia zrozumiałość dialogów,
- zmniejsza pogłos,
- pomaga w integracji subwoofera z resztą toru.
To jedna z najprostszych, ale najbardziej efektywnych adaptacji w pomieszczeniach domowych.
10. SVS PB-16 Ultra – potwór, który zmienia fizykę pomieszczenia
Największym upgradem roku jest SVS PB-16 Ultra:
- 16-calowy przetwornik,
- 1500 W RMS / 5000 W peak (co czysto teoretycznie kwalifikuje urządzenie do testowania wytrzymałości łączników ściennych),
- obudowa bass-reflex o kubaturze małej łazienki,
- prawie 100 kg z opakowaniem (masa, przy której nawet czarne dziury mówią „szanuj”).

W wersji piano black prezentuje się efektownie, ale wykończenie jest bardzo podatne na zarysowania, co tylko podkreśla jego „audiofilski, ale bezkompromisowy” charakter. To konstrukcja, która bardziej się czuje niż słucha – generuje potężny, głęboki bas o kinowej skali i dużej kontroli nawet przy bardzo wysokich poziomach głośności.
Transport tego kolosa to był prawdziwy test wytrzymałości: pudło wielkości pralki (albo lodówki). Wózki transportowe ledwo dawały radę, a samodzielne wyjęcie go z opakowania wymagało kombinowania jak przy układance Tetris – zapierałem się nogami o ściany, balansowałem ciężarem, a każdy ruch był jak mini-trening siłowy. Następnego dnia plecy i mięśnie miały swoje zdanie – zakwasy od stóp po szyję. Mięśnie odzywały się z opóźnieniem jak sygnały z sondy Voyager – najpierw plecy, potem barki.
A najlepsze? Przez chwilę miałem wrażenie, że jeśli upuszczę to na podłogę, to pod wpływem własnej masy zacznie domagać się horyzontu zdarzeń. Einstein by się nie obraził – przy takim ciężarze i pojemności energetycznej, ogólna teoria względności powinna dorzucać erratę do rozdziału o krzywieniu czasoprzestrzeni w salonach audio.
Dźwięk?
To liga, w której JBL ES250P nawet nie istnieje. SVS PB-16 Ultra generuje ciśnienie, nie tylko dźwięk.

Po lewej – SVS PB-16 Ultra, absolutny kolos, który nie tyle gra bas, co wydaje polecenia powietrzu. Po prawej – JBL ES250P, stary, wierny wojownik, który przez lata dzielnie walczył w bitwach o niższe herce, ale przy PB-16 wygląda jak… padawan stojący obok mistrza Jedi, który właśnie wrócił z 900-letniego treningu w hiperprzestrzeni.
Różnica masy?
Różnica mocy?
Różnica wpływu na rzeczywistość?
Astronomiczna.
SVS PB-16 Ultra stoi tam jak czarna dziura z własnym menu ustawień, gotowa wciągnąć wszystko w promieniu kilku metrów. JBL obok wygląda, jakby mówił:
„Ja tu tylko pilnuję wspomnień…”
To zdjęcie to nie porównanie subwooferów.
To metafora ewolucji audio: od sympatycznego basiku do potwora, który potrafi zagiąć przestrzeń, przesunąć ścianę i losować nową geometrię pokoju.
Krótko mówiąc:
SVS PB-16 Ultra: „Witam. Przejmuję obowiązki.”
JBL ES250P: „Rozumiem, panie kierowniku.
”Kiedy zaczyna grać, masz wrażenie, jakby ktoś właśnie wpuścił do środka akustyczną osobliwość.
To urządzenie nie tylko gra bas. Ono zmienia prawa fizyki w pomieszczeniu. Jeśli w pobliżu zniknie pilot od telewizora albo kot spojrzy w pustkę jakby zobaczył nieskończoność, to spokojnie, to tylko lokalne zagięcie czasoprzestrzeni generowane przez SVS-a.
Jest to jedyny sprzęt audio w zasięgu konsumenta, przy którym równanie Einsteina E = mc² zaczyna wydawać się praktyczne: energia akustyczna jest tak duża, że można odnieść wrażenie, iż masa powietrza w pomieszczeniu nieznacznie wzrasta podczas odsłuchu.
Powinien być sprzedawany z ostrzeżeniem: „Uwaga: może spowodować lokalne zakrzywienie przestrzeni i niekontrolowane uśmiechy. Używać odpowiedzialnie.”
Ten subwoofer nie gra głośno. On po prostu testuje wytrzymałość materiałów.
11. To już nie „pokój” – to projekt SurroundManiak
Połączenie wszystkich elementów:
- Infinity Kappa 9.2,
- Infinity Kappa Video,
- Bryston 14B³,
- NAD C658,
- Onkyo NR3030,
- PC Origen AE,
- Atmos 7.1.4,
- SVS PB-16 Ultra,
sprawiło, że to miejsce przestało być zwykłym pokojem. To sala odsłuchowo-kinowa tworzona z pasji, wiedzy i ciągłego dążenia do perfekcji.
To kwintesencja filozofii SurroundManiak, którą staram się przedstawiać na tej stronie.
A najlepsze jest to, że ten projekt nadal żyje – i będzie się rozwijał.
